niedziela, 26 października 2008

Secesja

Figurki są wszędzie! Niedługo dotrą do kuchni i między cukierniczką, a solniczką ujrzymy przemykających się spadochroniarzy niemieckich. Aby nieco rozładować zapchane półki w gablotach i na regałach postanowiłem zainwestować w gablotki, które będą służyły wyłącznie do przechowywania figurek. Szukałem najpierw na Allegro, ale nic z tego nie wyszło. Oferowane były tylko albo zabytkowe, albo jakieś olbrzymie. A ja potrzebowałem czegoś niewielkiego, co mógłbym wedle uznania przemieszczać. Znalazłem odpowiednie gablotki w sklepie Ikea. Mebelek nazywa się Bås i jest to skrzyneczka ze szklanym wiekiem, oraz zaczepem do powieszenia z tyłu. Następnie wybrałem się do sklepu budowlanego, kupiłem kilka listewek o szerokości 4 cm i bejcę rustykalną do drewna. Z listewek zrobiłem półeczki, całość pomalowałem bejcą. Efekt końcowy zadowolił mnie, a także żonę i teściową :). Najważniejsze, jest to, że tego typu gablotek mogę wykonać tak dużo, ile jestem w stanie upchnąć do nich figurek. Są na tyle ustawne, że mogę je powiesić niemal wszędzie, no może niekoniecznie w łazience :). Moim zdaniem wyszło nieźle:

5 komentarzy:

I... pisze...

Dobry patent. Ja akurat w tej chwili nie narzekam na witryny gdzie mogę wystawić figsy ale... Twoje rozwiązanie jest bardziej efektowne i eleganckie.

Thomas pisze...

Pomysł ciekawy, nie powiem. Gdybym miał jednak zrobić gablotki na swoje 2mm podstawki z figurkami, musiałbym chyba pół ściany przeznaczyć na to :D Niemniej jednak pomysł niezły.

Pozdro
T

Yori pisze...

Najistotniejsze jest:
a) nie kurzą się
b) nie są poniewierane przez dzieci
c) nie są poniewierane przez żonę
d) nie są poniewierane przez teściową

:)

Christof pisze...

Rewelacyjnie to wygląda, no i wysokość poza zasięgiem dzieci jest istotna :). Ja z kolei staram się gdzieś nie na widoku figurki kitrać, mam ostatnio kryzys że w tym wieku to nie przystoi się 'ludkami' bawić itd ;)

I... pisze...

blahh.. Kryzys wieku?! Popatrz na fotki z konwentów amerykańskich to wszelkie kompleksy ci przejdą :P
Ja akurat z kitraniem przed dziećmi mam spokój. Z moim synem akurat niestety widuję się tylko ze dwa razy w roku aktualnie a jak już to z nabożną czcią z jego strony zabieramy się razem za figurek malowanie.
Jedynie kitrac muszę przed psem bo bydle wielkie i wszystko co znajduje się poniżej 1-1,2 m zostaje przeżute :D