wtorek, 3 stycznia 2012

Przemalowana rota Mołojców / Repainted rota of Moloitsy


"Nie łam danego słowa!" tak śpiewał niegdyś King Diamond jeszcze w czasach gdy był wokalistą Mercyful Fate. Tak więc i ja dotrzymałem jednego z Noworocznych Postanowień i przemalowałem oraz przebazowałem moją starą rotę Mołojców. Tym razem figurki były całkiem nieźle pomalowane, więc tylko lekko je chlapnąłem pędzlem. Gorzej było z podstawkami, więc je całkowicie przemodelowałem.

Pozostały mi tylko trzy wozy, aby skończyć remont moich Zaporożców. Gdy skończę, trzasnę kilka fotek całej armii kozackiej, tak na pamiątkę.

"Don't break the oath!" - King Diamond sang in Mercyful Fate band. So I kept one of my New Year's Promises and I finished the repainting and rebasing of my old Moloitsy rota. This time the figures had been painted well so I only little touched them with my paintbrush. But the bases were totally reconstructed.

Only three war wagons left to finish the renovation of my Zaporozhians. I'm gonna take some pictures of the whole Cossack army when I've finished my repainting works.


16 komentarzy:

czaki pisze...

Kolejne bardzo ładne podstawki. Gratuluję.
Jak widać problem u wielu osób ten sam (u mnie na mniejszą skalę, bo wolniej i mniej maluję) - projekty rozpoczęte kiedyś tam, do których teraz wracamy wymagają poprawiania tego, co zmalowaliśmy kiedyś. Z drugiej strony chyba należało by się cieszyć, człowiek się malarsko rozwija i do tego dostrzega słabość poprzedniego własnego malowania. Oby utrzymać taką tendencję! ;)

Wargame News and Terrain Blog, pisze...

Excellent painting and basing! Which manufacturer you use for the tufts?

MiSiO pisze...

Fantastyczni. Chciałbym z nimi zagrać na turnieju.

The Angry Lurker pisze...

Those are excellent.....

Thomas pisze...

No i bardzo ładni. Kolorowo i wesoło. Tylko rób większe zbliżenia bo troche sie to wszystko zlewa ;)

Pozdrawiam

Anatoli pisze...

Superb work, lovely basing and great vibrant colors on the Cossacks.

Yori pisze...

Thanks a lot mates! If you want to enlarge, please use R-click and "Show image" option. The zoomed picture will look more sharp than image simply clicked by left mouse button.

@WNT - the tuft is made by Fredericus Rex

@MiSiO - może uda nam się zagrać razem w styczniowym turnieju? Zdaje się, że Rafał honoruje wyzwania rzucone przez jednego gracza drugiemu.

MiSiO pisze...

To co? Kto komu?

Yori pisze...

A wyzwijmy się nawzajem od najgorszych i zgłośmy Rafałowi, że chcemy pierwszą grę razem zagrać :)

Wiem, że na pierwszym turnieju przed pierwszą gra zapytał, czy są jakieś wyzwania. Napisz do niego na PM, ja zrobię tak samo i nie powinien nam robić wstrętów przy dobieraniu pierwszych par.

Ale żeby było oficjalnie to:

WYZYWAM CIĘ NA WALKĘ PIESZĄ i KONNĄ I... eee... KOLEŚNĄ!

Jarek pisze...

Jak nowi ;)
Ale strach pomyśleć co zrobisz jak nazbierasz pdk-ów malarskich i wskoczysz na następny lvl. :) Kolejny lifting ?

MiSiO pisze...

Gdybym grał Turkami, mógłbyś obrzucić mnie cudnym cytatem z kozackiego pisma do sułtana Mehmeda IV.

:D

A tak pozostaje inicjatywa własną. Napisałem PW z żądaniem starcia się z Kozakami. Potrzebuję kogoś, kto mi wyjaśni, jak się w to gra :)

No i podstawa żądania - chęć zagrania z tak pomalowana armią.

Yori pisze...

@MiSiO: Ha ha ha :)

Też wysłałem, motywowałem podobnie :)

W kwestii zasad to myślę, że nie będzie tak źle. Na poprzednim turnieju gra szła płynnie po zaledwie jednej lekturze zasad. Zresztą Rafał dwoił się i troił, aby wspomóc osądem. Jako stary wyga myślę, że w lot ogarniesz co i jak :)

Co by nie mówić - DBA jest świetną szkołą wargamingu. Takie pojęcia jak wheel, PIP czy save są Ci przecież nieobce. Reszta to tylko kwestia złapania odpowiedniego rytmu. To będzie na pewno dobra gra :)

@Jarek - ten lifting był konieczny, aby ujednolicić oddziały. Kozaków mam zamiar zebrać tylko pełny pułk, z elementami unikalnymi dla podjazdu. Te figurki wystarczą mi, aby zagrać na turnieju, lub jako jeden z kilku atamanów w obrębie dywizji, gdyż w Warszawie pułki kozackie są przynajmniej trzy w budowie. Będą te figurki jednorodne jako zamknięty projekt.

Kolejny level postaram się osiągnąć po skończeniu Kozaków :P

Ale tak na serio - to wiele zależy od "nowinek technicznych" w kwestii chemii modelarskiej, bo na naukę nowych technik to już jestem za stary i zbyt leniwy.

Udało mi się znaleźć złoty środek między ilością i jakością i pewnie ten środek będę się starał zachować malując Moskwę. Bo w przeciwieństwie do Kozaków chcę pomalować własną dywizję. Będę wówczas miał silną armię do FoGa i jednocześnie będę mógł wesprzeć warszawskich graczy figurkami Moskwy w grze na szczeblu dywizji. Bo tak myślę, że po pierwszym zachwycie - to wcale Moskali wielu nie będzie. Taki nasz mały narodowy kompleks :)

Jarek pisze...

Ależ ja oczywiście rozumiem powody, sam stoję przed tym samym zadaniem patrząc na swoich rajtarów, malowanych zaraz po ich wydaniu, czyli już parę lat temu. Tak sobie tylko zażartowałem ;)
Naprawdę wychodzą ci fantastycznie, można tylko pozazdrościć tej techniki, skoro udaj ci się łączyć szybkość z jakością, nie każdy tak umie.

szeperd pisze...

Pisząc, że będzie mało Moskali masz na myśli ilość graczy czy to, co WG zamierza wydać?

Yori pisze...

Myślę o graczach. W sumie oprócz Ciebie , MiSiA i mnie, to nie było jakoś większego odzewu. Popatrz ile osób gra Szwedami, Kozakami czy Turcją, że o RON-ie to nie wspomnę...

Moskwa będzie wymagała większego nakładu inwestycji w figurki i malowanie. Nie jest też jakoś szczególnie atrakcyjna dla powergamerów.

Opracowań na jej temat w sumie też nie jest zbyt wiele, a mało kto będzie chciał przegryzać się przez to co jest napisane cyrylicą. Zresztą pamiętajmy o tym, że młodsi gracze już nie mieli kontaktu z jęz. rosyjskim w szkole, a to co jest w języku angielskim na ten temat też pachnie malizną.

Analogicznie sprawy się przedstawiają z Chanatem Krymskim, a nawet gorzej, bo tu o czytaniu źródeł to już nawet nie może być mowy :I

szeperd pisze...

Czyli miałeś na myśli graczy. No zobaczymy jak to się rozwinie. Ja o Moskwie myślę przede wszystkim w kategoriach kolekcjonerskich (czyli posiadanie i malowanie). Grzebanie w źródłach jest bardzo przyjemne i nigdy mnie nie zraża.

Co do grania to na razie nawet sobie tego nie wyobrażam. Jak pisałem już w innym miejscu, muszę się wybrać na jakiś turniej i zobaczyć, o co biega zanim się z kimś zmierzę. Ale to też dobry plan na ten rok.

No to co, czekamy na Moskwę. Jedno, co mnie pociesza, to że będzie szybciej niż Hobbit w kinach ;)