czwartek, 20 lutego 2014

Compagnie Franches de la Marine (3)


Żołnierze francuskiej piechoty morskiej byli wyposażeni w standardowy muszkiet wojskowy Model 1728 oraz w bagnet. W przeciwieństwie do francuskiej armii w Europie z końca lat 30-tych XVIII wieku, kolonialni Compagnies Franches chętniej nosili ładownice przypasane niż zawieszone na ramieniu. Ponadto zamienili swoje kordelasy na bardziej wszechstronne tomahawki, oprócz tego chętnie nosili kanadyjskie myśliwskie noże. W rzeczy samej ich ekwipunek upodabniał ich bardziej do kanadyjskich traperów, jednocześnie zwiększając ich szanse na przeżycie w wojnie prowadzonej w leśnych ostępach.

French marines carried a standard Model 1728 military musket with bayonet. Unlike the French Metropolitan army since late 1730's, soldiers of colonial Compagnies Franches carried cartridge boxes at the waist rather than the shoulder. In the wilderness, they replaced their swords with the more versalite tomahawk, and also carried knives like a Canadian militiamen. Indeed, much of their costume and equipment made them resemble Canadian fur traders and made them very well-suited to carry out bush warfare.

7 komentarzy:

Inkub pisze...

Świetnie pomalowani i bardzo fajne pozy. Podoba mi się zwłaszcza ten klęczący z wąsem. Piękna sprawa.
Jaka to firma?

Yori pisze...

Dzięki Inkubie. To niezawodny Conquest Miniatures, choć z tego co pamiętam masz raczej przykre doświadczenia z ich figurkami.

Michał Kucharski pisze...

Piękne malowanie- niezaprzeczalnie, ale w każdym twoim figsie zachwyt wzbudzają we mnie podstawki.

Yori pisze...

Bardzo dziękuję! :)))

Telamonius pisze...

Ci francuscy dranie wzbudzają respekt swym wyglądem. :)

Inkub pisze...

Conquesty sa ok... W miarę;)
Maluję teraz milicje Perrych, to jest dopiero hardcore. Już w ich plastikach widziałem, że bronie są takie... nazwijmy je, niezbyt dokladnie zrobione. W metalu to jest horror. Krzywe, gina cale plaszczyzny materialu, kolba z lezem jest, jest, nagle leze sie urywa... itd...

szeperd pisze...

I po raz trzeci bez pudła!

Ciekawe jest to, jak adaptowano lokalne 'wynalazki' ubraniowe.