czwartek, 17 czerwca 2010

Na krzywy ryj II / Through the back door (part II)


Wczoraj Wielka Czwórka zagrała koncert nieopodal mojego podwórka. Moim zdaniem najlepiej wypadła Metallica. Anthrax i Slayer też byli nieźli. Trochę mnie zawiódł Megadeth. Oczywiście cały koncert obejrzałem za friko. W przyszłym roku będzie grał Iron Maiden i Rammstein. Farciarz ze mnie :)
Yesterday the Great Four had a concert near my backyard. IMHO the best was Metallica. Anthrax and Slayer was pretty good. I was little disappointed by Megadeth. Of course all festival I saw for free. Iron Maiden and Rammstein will play in my neigbourhood next year. I'm a lucky fellow :)

16 komentarzy:

Marcin Koszuta pisze...

FUUUUUUU!! Z tego co widziałem na YT to Symphony of Destruction nieźle zagrali. Kumpela była - zapytam się jak jej zdaniem wyszedł ten koncert ;)
btw: Jakby nie zagrali i tak najlepszy jest Musztardajn z ekipą ;P
Podobno scenę cholernie pod słońce ustawili.
Szkoda też, że Mega i Meta nie zagrali razem Mechanixa albo Jump in the Fire :/

Skavenblight pisze...

Wpadliśmy wczoraj w okolice koncertu na rowerach (przejechanie tam było niezłą sztuką), chwilę posłuchaliśmy, ale u nas tym razem nie było słychać :( Musiały być widać jakieś protesty po AC/DC.

Yori pisze...

Slayera praktycznie nie widziałem, bo słońce mnie oślepiło. Megadeth mnie rozczarował brakiem kontaktu z publiką. Przyszli, zagrali i poszli.

Anthrax spodobał się mojej córce, Metallica zaś niezwykle poruszyła moja żonę :)

Było grubo!

Marcin Koszuta pisze...

A wytrzymałeś z podopiecznymi nasz polski trv support?
Swoją drogą od wczoraj słucham nieustannie Kreatora i stwierdzam, że Big 4 się chowa. Jedynie Killing is my Business... and Business is Good (choć to imo bardziej speed niż thrash) i Reign in Blood się bronią, reszta wydaje się średnia ;)

Yori pisze...

Podczas Behemota jedliśmy obiad :)

A jaki album Kreatora masz na myśli? Kiedyś wydawało mi się, że "Pleasure to Kill" bije "Reign in Blood" o głowę. Ale tylko mi się zdawało ;)

Jeśli idzie o Slayera, dla mnie numer 1 to "Show no Mercy". Zaś Kreatora to chyba "Extreme Aggression". Choć zawsze najbardziej lubiłem EP-kę "Out of a Dark...". No i singiel "Flag of Hate".

Marcin Koszuta pisze...

W sumie to słucham 5 pierwszych ich albumów i moja ocena jest za taki 5 albumowy całokształt. W tym wypadku tak jak napisałem reszta z twórczością z lat '80 a tym bardziej późniejszą się chowa

A propo Slayera to moim typem jest South Of Heaven, RiB zbyt satanistyczny ;P Chociaż muzycznie cała ta płyta jest mega równa i miażdżąca - wybija się Epidemic chyba mój ulubiony utwór z tegoż wydawnictwa.

Heh ciekawie się rozmawia ze starym wyjadaczem :>

Yori pisze...

Aspekt satanistyczny pomijam, to tylko element ówczesnego image'u nie mający się nijak do rzeczywistości. Zresztą "Hell Awaits" to dla mnie album numer 2 Slayera.

Generalnie różnica między Kreatorem a Wielką Czwórką jest taka, że dziś mało kto pamięta Kreatora, a chłopaki z Bay Area nadal mają fanów - starych i nowych.

Jak lubisz niemiecki wypierd - to oprócz Kreatora polecam Sodom, szczególnie "In the Sign of Evil", "Persecution Mania" i "Agent Orange". No i pierwsze albumy Destruction.

Jednak jako fan Megadeth i technicznego thrashu - koniecznie sięgnij po "Brain Damage" zespołu Vendetta, "Deception Ignored" Deathrow, "By Inheritance" Artillery, "Act III" Death Angel (świetne!) no i niezrównany "Angel Rat" Voivod'u. Niekulawy jest też drugi album zespołu Mordred, ale dziś niemal nie do zdobycia :(

Fajnie się gada z "młodym" wyjadaczem :>

czaki pisze...

Fajnie masz Yori. Ale ja tu w innej sprawie - skąd masz info, że Ironi zagrają Ci pod oknem? Nigdzie nie mogę się oficjalnego info doszukać. Iron Maiden nie przepuszczę za nic, dwa lata temu grali ostatni raz, a ja ciągle czuję jakbym właśnie z tego koncertu wrócił ;)
A tak BTW, na stronce Ironów jest do pobrania najnowszy kawałek za free, polecam, chłopaki nic się nie zestarzeli.

The Belgian, pisze...

Just way too cool!

Marcin Koszuta pisze...

Eeee zaraz technicznym. Z RiP dla mnie fajny jest tylko otwieracz (Holy Wars) i Tornado.
Czad to jest na So Far, So Good :)

A z resztą niemieckiej trójcy muszę się koniecznie zapoznać.

Yori pisze...

O Ironach i Rammsteinie wiem "z nieoficjalnych" źródeł :)

Od kolegów, którzy pracują przy organizacji tego typu imprez :)

Gonzo pisze...

Pozazdroscici ogrodka. Co tam kto lubi. Anthrax dal rade jak cholera, grali najrowniej, najczysciej i najglosniej. Megadeth gralo bez polotu, moim zdaniem i cos utykalo z naglosnieniem. Musialo byc slabiej bo kupa ludu poszla po zapiekanki w tym czasie. Slayer przygrzmocil az milo. Nie zagrali Silent Screem, moze jakies to nie-koszerne nie wiem, szkoda bo to jeden z mocniejszych kawalkow. Metallica milo mnie zaskoczyla bo zagrali duzo ze starych plyt, realnie to przestalem ich sluchac po And justice for all... jak wszyscy chyba :-) Troche sie chlopaki momentami gubili ale grali szybciej niz na plytach. W sumie koncert na wypasie i oby wiecej takich.
Lata 80te to dla mnie jeszcze Cannibal Corps, pozniej Pungent Stench, Bolt Thrower ci nawet niedawno byli w Wawie...

Yori pisze...

Ogródek nie mój :/ Tylko balkon, tylko balkon :)

Pungent Stench to już nie dałem rady, ale z jatek mięsnych to lubię Carcass, szczególnie trzecią płytę :)

A Bolt Thrower to dla mnie full wypas. Szczególnie "Warmaster" i "Czwarta Krucjata"

Czy wszyscy figurkowcy lubią cięższe brzmienie?

:)

Marcin Koszuta pisze...

Sodom daje kopa! Świetni są, ale imo Kreator jednak rządzi w Niemczech.
Ausgebombt!

Yori pisze...

Dlatego Frank Gosdzik opuścił Sodom dla Kreatora ;)

Fenris pisze...

Byłem, byłem, nawet bardzo blisko pod sceną :) Koncert nieziemski, a w szczególności Slayer, Behemoth i Metallica. Za twórczością panów z Anthrax i Megadeth niezbyt przepadam i ich występy spędziłem gadając ze znajomymi i trochę odpoczywając między kolejnymi walkami o przeżycie w gigantycznym kotle jaki tworzył się na co lepszych kawałkach (Demigod, Angel of Death, Fuel :P ). Długo nie zapomnę tego wieczoru, oj długo... :D