Pokazywanie postów oznaczonych etykietą old school. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą old school. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 września 2010

Warhammer Quest - Hobgoblin


Hobgobliny są blisko spokrewnieni z innymi rasami zielonoskórych, ale różnią się nieco wyglądem, będąc wyższe od Goblinów, ale mniej przewaliste niż Orki. Są niesłychanie tchórzliwe i zdradzieckie, najchętniej walcząc w przewadze liczebnej pod osłoną ciemności. Często oddają swe usługi Krasnoludom Chaosu.

Skończyłem pierwszego potwora do moich podziemi. To Hobgoblin, wyrzeźbiony w 1993 roku, w tym samym czasie, gdy Games Workshop wprowadził do gry armię Krasnoludów Chaosu. Hobgobliny to moi ulubieni zielonoskórzy w świecie Warhammera. Żałuję, że ich modele, podobnie jak Krasnoludów Chaosu, są tak trudne do zdobycia. W tej chwili mam tylko osiem figurek Hobgoblinów, jeśli chcę mieć ich pełny gang do Warhammer Questa, muszę zdobyć jeszcze jedną miniaturę. Na szczęście ostatnią z tej rasy :)

Hobgoblins are close relatives of the other green-skinned races, but are quite distinctive in apperance, being taller than Goblins yet not burly as Orcs. They are extremely cowardly and sneaky, much taken with ganging up on their victims in the dark. They are often found in the employ of Chaos Dwarfs.

I have finished the first monster for my dungeon. It's Hobgoblin, sculpted in 1993 when Chaos Dwarfs' army was launched by Games Workshop. The Hobgoblins are my favorite greenskins in Warhammer. I regret they're rare miniatures as Chaos Dwarfs. Now I have only 8 Hobgoblin figures, so if I want to have a full Warhammer Quest gang I must to obtain another miniature. Luckily the last one of these :)

czwartek, 16 września 2010

Warhammer Quest - Troll Slayer


Skończyłem Troll Slayera, który dołączy do mojej drużyny wałęsającej się po podziemiach. Tym razem użyłem modelu z oferty Marauder Miniatures wyrzeźbionego w 1993 roku i wkrótce wciągniętego na listę modeli Citadel, mniej więcej w tym samym czasie, gdy ruszyła 4-ta edycja Warhammera. Figurka ta jest niemal taka sama jak oryginalny plastikowy Troll Slayer z Warhammer Questa.

Przy okazji chcę Wam pokazać zdjęcie mojego starego kumpla. Jest jednym z tych, z którymi przemierzałem ścieżki i korytarze Starego Świata 15 lat temu. Dziś nasze drogi się rozeszły. Ja maluję Slayerów, zaś on JEST Zabójcą Trolli. Mam nadzieję, że pewnego dnia jeszcze raz wyruszymy razem na szlak...

Troll Slayer is finished and he'll join my dungeon explorers' party. This time I was using a Marauder Miniatures model designed in 1993 and absorbed into the main Citadel ranges, about the same time that the 4th edition of Warhammer was launched. This figure is almost identical with original plastic Warhammer Quest Troll Slayer.

By the way I want to show you photo of my old friend. He's one of my companions which I was wandering the ways and dungeons of the Old World 15 years ago. Now we drifted apart. I paint the Slayers, but he IS a Troll Slayer in person. I hope we'll start another quest together some day...

sobota, 11 września 2010

Warhammer Quest - Elf


Nadal kontynuuję mój projekt reinkarnacji Warhammer Questa. Nie potrafię sobie wyobrazić dobrej drużyny w świecie fantasy bez Elfa. Lecz nigdy w życiu żadnego nie pomalowałem. Wiedziałem, że będę miał problemy z odpowiednią karnacją i ze szlachetnymi kamieniami. W kwestii ciała - użyłem po prostu więcej warstw rozjaśniających i moim zdaniem skóra nabrała odpowiednio bladego koloru. Ale z malowania kamuszków to jestem naprawdę zadowolony. Wyglądają jak prawdziwe rubiny!

Ponieważ nie miałem oryginalnej figurki do Warhammer Questa, użyłem proxa. Wybrałem miniaturę wyrzeźbioną w 1994 roku do trzeciej edycji Talizmanu wydanego przez Games Workshop, będącą w pełni kompatybilną z innymi gadżetami do Warhammera. Myślę, że to najlepszy możliwy wybór. Elf z Talizmanu ma podobny wzór, ponadto został wyrzeźbiony w tym samym okresie, przez tę samą ekipę. Podobnie jak Pit Fightera przygotowałem go w starym stylu zarówno malowania, jak i bazowania. Czyli tak jak lubię :)

Model przyda się także do Mordheimu jako Elf Ranger - jeden z najlepszych najemników w Mieście Przeklętych.

I'm continuing my project with Warhammer Quest reincarnation. I can't imagine good fantasy company without an Elf. But I never painted an Elf in my all life. I knew I had a problem with painting elven fair complexion and with ruby gemstones. I was using more highlights on his pale face and hands and IMHO his skin has correct colour. But I'm truly proud of gemstones painting. They look like real rubies!

Because I haven't got an original Warhammer Quest Elf figure I was using a proxy. It's a miniature sculpted in 1994 from Games Workshop's Talisman 3rd Edition fully compatible with other Warhammer stuff. I thing it's the best choice. Talisman Elf has similar design and was made in the same time by the same design team. As Pit Fighter the Elf was prepared in old-school painting and basing style. As I like it :)

The model may be useful in Mordheim as Elf Ranger - one of the best Hired Sword in City of the Damned.


środa, 8 września 2010

Warhammer Quest - Pit Fighter


Wciąż jestem na fali figurek w skali 28 mm. Mam zamiar kontynuować moje samokształcenie w malowaniu miniatur większych niż 1/72. Postanowiłem więc w roli królików doświadczalnych wykorzystać moje stare figurki do Warhammer Quest-a. Właśnie skończyłem Pit Fighter-a. Mogę go użyć w grach w Uniwersum Warhammera, takich jak Warhammer Quest czy Mordheim. Niestety wiele figurek z mojej kolekcji przepadło albo zostało sprzedanych. Ale niektóre interesujące wciąż pozostają w moich rękach. Do takich należy Pit Fighter wyrzeźbiony w 1995 roku. Gdy go malowałem zdałem sobie sprawę, że ostatni raz grałem w Warhammer Quest-a 15 lat temu. Jak ten czas leci!
Jeśli kogoś dziwi, że Pit Fighter został zbazowany i pomalowany w starym stylu, proszę pamiętać, że malarz też jest już starej daty :)

I'm still under the influence of 28 mm miniatures. I want to continue my painting lessons with larger minis than 1/72. So I decided to use my old Warhammer Quest figures for exercises with paintbrush. I just finished the Pit Fighter miniature. He might be useful in Warhammer Universe games like Warhammer Quest or Mordheim. Unfortunately many figures from my collection was lost or sold out. But some interesting minis are still in my hands. One of them is Pit Fighter sculpted in 1995. When I was painting him I was understanding that last time I played Warhammer Quest 15 years ago. How time flies!
If you're suprised the Pit Fighter is based and painted in old school style, you have to remember I consider myself as an oldschooler too :)

poniedziałek, 21 września 2009

O wchodzeniu do rzeki


Mówi się, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Dlatego wiele lat miałem opory, aby wrócić do gry w Mordheim. Był czas, że bieda mnie tak przycisnęła, że musiałem sprzedać wszystkie swoje figurki. Dlatego teraz tak ciężko wrócić do tego starego tematu. Ale dziś mnie naszło, aby poprawić nieco starą figurkę kapitana reiklandzkich najemników, która się ostała po wyprzedaży. Wygląda na to, że jednak złamię dane sobie słowo i powrócę do Mordheimu. Aby jednak mój upadek był większy - złamałem dwie kolejne zasady. Po pierwsze poprawiłem kiedyś pomalowaną figurkę, a po drugie pierwszy raz zmieniłem kolor krawędzi podstawki.

Mówią, że Mordheim to miasto upadłych, zanim do niego wrócę, musiałem upaść aż trzy razy :).

wtorek, 8 września 2009

Armaty z szuflady


Nazwa mojego bloga wskazuje, że nie powinny się pojawiać tylko tematy historyczne, ale czasem także fantastyczne. Ostatnio, jak zwykle w okresie jesienno-zimowym (a jesień zbliża się dużymi krokami), wciąż myślę o Warhammerze Fantasy. Ten świat ma w sobie coś mrocznego i pociągającego. Przynajmniej na tyle, że zawsze gdy zbliża się zima, zaczynam myśleć o powrocie do zabawy w WFB, Mordheim lub Warmastera Fantasy.

Myśli o Starym Świecie wracają jak bumerang właśnie na jesieni. Ale zawsze gdy zaczynam baczniej przyglądać się cenom figurek do Warhammera - ogarnia mnie zniechęcenie. Pojawienie się zestawu "Battle of Skull Pass" w 2007 roku, był promykiem nadziei, gdyż za niewielkie pieniądze Krasnoludy i Orki mogły się dozbroić. Ale co z pozostałymi armiami? Zamienniki w skali 28 mm także zaczęły osiągać sumy, które drażniły mojego węża w kieszeni.

Od dwóch lat moja armia krasnoludzka jest nieruszona pędzlem. Boję się spojrzeć na ceny figurek, aby piana nie wystąpiła na usta. Ostatnio zaczyna mi chodzić po głowie pomysł robienia figurek do Warhammera w skali 1:72. Oferta na rynku jest coraz bogatsza, a ceny groszowe. Powoli dojrzewam do tego pomysłu. A dziś wpadły mi w ręce dwie armaty, a właściwie działo i armata, które malowałem dwa lata temu. Działo z niebieską obsługą to plastikowy "Skull Pass" z 2007 roku, zaś zielona armata to metal, rocznik 1999. Obie zabawki produkcji Games Workshop, obie malowane w listopadzie 2007 roku.

Ehh... Idzie jesień.

środa, 27 maja 2009

Skarby z pawlacza

Ostatnio, gdy robiłem w szafie porządki - wpadło mi w ręce tajemnicze pudełko, w którym znalazłem moje bardzo stare metalowe figurki w skali 28 mm. Blisko godzinę z wypiekami na twarzy oglądałem te starożytne cuda, a co figurka - to wspomnienie. Tę kupiłem w takich, a takich okolicznościach, ta znowu wchodziła w skład mojej takiej, a takiej bandy, czy gangu...

Ehhh... Wspomnień czar...

Nagle przyszedł mi do głowy dość ciekawy pomysł. Postanowiłem, że od czasu do czasu pomaluję zabytkową figurkę, a następnie zaprezentuję Wam na tym blogu. Być może niektóre modele zobaczycie po raz pierwszy, być może niektórymi mieliście kiedyś okazję grać. Warto czasem zerknąć w przeszłość i wspomnieć stare, ale dobre czasy. Nie byłbym sobą, gdybym nie wcisnął małego, aczkolwiek subiektywnego komentarza historycznego dotyczącego prezentowanych rzeźb.


Jako pierwsze chcę zaprezentować modele, które mam już pomalowane, aby było na co zerknąć. Na zdjęciu widzimy trzy figurki Estalijczyków, wykonane przez firmę Games Workshop do czwartej edycji Warhammer Fantasy Battle, wykonane w 1992 roku, czyli 17 lat temu. Pomalowałem tych wojaków w styczniu 2008 roku, choć same figurki wpadły w moje łapy w roku 1998. Wcześniej należały do mojego koleżki, niejakiego Zawiszy, a on je dostał w prezencie od legendarnego Artura Szyndlera, autora "Kryształów Czasu" i animatora fantastycznych gier w latach dziewięćdziesiątych. Nie posiadam oryginalnych tarcz, więc musiałem się posiłkować konwersją. Puklerze zostały wykonane z tarcz Saurusów z piątej edycji Warhammera, toteż mają na sobie warstwę patyny :)

Mam nadzieję, że takie starocie Was zainteresują, a mam kilka asów w rękawie (a raczej w pudełku), aby tego i owego znawcę tematu nieco zadziwić :)

czwartek, 19 lutego 2009

Stara szkoła Warhammera

"The world is changing. I feel it in the water. I feel it in the earth. I smell it in the air. Much that once was is lost..."
- J.R.R. Tolkien


Dziś z innej beczki. Czasem przeglądam strony i blogi, na których różni ludzie prezentują swoje figurki. Ostatnio zauważyłem spore zmiany w wizerunku Krasnoludów Chaosu do uniwersum Warhammera. Dużym przełomem było wydanie zestawu "Battle of Skull Pass", który był kopalnią figurek i bitsów, zarówno do armii Krasnoludów, jak i Goblinów. I nagle jak grzyby po deszczu zaczęły się pojawiać armie Chaos Dwarfów tworzonych ze Skull Passa. I ja taką inicjatywę popieram. Niestety sporo ludzi poszło na skróty i zamiast konwertować - po prostu pomalowali Krasnali w mrocznych barwach i obwieścili światu - oto Krasnoludy Chaosu. Potem pojawiły się głosy, że stary design jest nieciekawy, wręcz groteskowy.

To już trzecie wcielenie Chaos Dwarfów w historii Warhammer Fantasy Battle. Pierwszy image z lat osiemdziesiątych był najmroczniejszy i najbardziej zbliżony do Chaosu. Drugie wcielenie otrzymało Army Booka, fenomenalny fluff i fantastyczny design figurek, który mnie powalił na kolana i któremu biję pokłony do dziś. Trzecie pokolenie Chadeków jest miałkie, choć starej daty konwertorzy stają na wysokości zadania i potrafią tworzyć cuda.

Niestety ostatnio nie mam kompletnie czasu na rozbudowę mojej armii do Krasnoludów Chaosu, tym bardziej, że koszt jest horrendalny, ze względu na wartość kolekcjonerską. Ale powspominać zawsze miło. Nieco ponad rok temu udało mi się wykrzesać nieco zapału i machnąłem oddział Bull Centaurów. Marzę o tym, aby kiedyś znaleźć chwilę, aby pobawić się figurkami ze Skull Passa. Ale w old schoolowym stylu...


Na zdjęciach:
Bull Centaury - skala 28 mm, figurki metalowe firmy Citadel Miniatures z 1993 roku, malowanie grudzień 2007 r.